Jajo
Małe okrągłe jajo. Ciekawe jaki to gatunek. Zaczęło się ruszać, po chwili pękać.
BUM...
Z jaja wystrzeliła mała fioletowa kuleczka, pędziła prosto na mnie. Wpadła na mnie z takim impetem, że się przewróciłam.
Mały straszliwiec ziewnął, spojrzał na mnie z miłością. Pisnął szczęśliwy. Chyba uznał mnie za swoją matkę.
-Hej-wyszeptałam niepewnie. Co się dziwić, byłam przerażona. Nigdy nie byłam tak blisko smoka, oczywiście nie licząc Sky.
Usłyszałam szelest, moje oczy powędrowały w tamtą stronę. Z krzaków wychyliła się mordka z niebieskimi oczami. Czarny smok zachichotał rozbawiony moją pozycją.
-Nie ma mnie chwilę, a ty już się pakujesz w kłopoty-powiedziała rozbawiona.
-Czy ty uznajesz tę o to kulkę za kłopot?
-Patrząc na to w innym świetle to...-zamyśliła się-...tak, uznaję.
Mały smok przestał się mną interesować, zeszedł ze mnie i ruszył w stronę Sky, piszcząc przy tym szczęśliwy.
-Yyy...-Sky zaczęła się cofać-Ej, ty mały, nie zbliżaj się.
Smoka czarny jak noc, nie miał już gdzie uciec. Straszliwiec przytulił się do łapy Sky.
Zaczął mruczeć.
-Ten, chyba musimy go zatrzymać-powiedziała niebieskooka.
-Dobra-powiedziałam pewnie.
-To teraz trzej muszkieterowie, co?-powiedziała lekko rozbawiona.
-Na to wygląda.
-Jak ją nazwiemy?-zapytała się ciekawa.
-Ją?-zapytałam się zdziwiona.
-Tak, to smoczyca.
-Co powiesz na imię...-przyjrzałam się uważnie naszej nowej koleżance-...Jura?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz