Wiecie jak to być smokiem?
Poczuć wiatr we włosach. Szybować pośród chmur...
To piękne uczucie.
Przez rok zyskałam najlepszą przyjaciółkę, a raczej przyjaciółki , które potrafią poprawić mi humor w najgorsze dni.
Sprawiają, że się uśmiecham. Dzięki nim zmieniłam się na lepsze. Codziennie pomagam smokom które są w potrzebie. Jak rok temu powiedziała moja przyjaciółka, ja, Sky i Jura jesteśmy nierozłączne. Ludzie nazywają mnie Smoczą panią. Mieszkam na wyspie Nocy. I nie, nie ma tam nocnych furii. Znalazłam ją i sama ja tak nazwałam.
Mam także innych smoczych przyjaciół. Często latam do sanktuarium w którym mieszka moja starsza znajoma Valka.
-Nudzi mi się-wymruczała Sky.
-To idź coś z Jurą porób- odpowiedziałam zajęta rysowaniem nowej wyspy którą znaleźliśmy.
-Ale Jura bawi się z innymi straszliwcami-zaczęła narzekać-A ja nie mam się z kim bawić...
Spojrzałam na nią.
-Czy ty jesteś dzieckiem, że chcesz się bawić?-zapytałam rozbawiona.
Ta popatrzałam na mnie z oburzeniem. Podniosła łeb wysoko i odwróciła się do mnie plecami.
-Co wielka dzidzia strzela focha?-zachichotałam
Nie odpowiedziała. Wybuchłam niepohamowanym śmiechem, spadłam z krzesła dalej się chichrając.
-Ha ha, bardzo zabawne-powiedziała z sarkazmem.
-No i to jak-odpowiedziałam łapczywie próbując nabrać powietrza
-Lecimy do sanktuarium?-zapytała się wielka czarna jaszczurka na sterydach.
-Tak, już-zachichotałam ostatni raz.
Powoli usadowiłam swój zacny zadek w siodle.
-W górę mój rumaku!-wykrzyknęłam żartobliwie.
-Jeśli jeszcze raz tak powiesz a obiecuję, że nigdzie nie polecimy- wymruczała zirytowana moim zachowaniem Sky.
-No dobrze...
Sky wzbiła się w górę. Wzleciała wysoko, ponad chmury. Lecieliśmy spokojnie.
-Jak myślisz co tam u Valki?
-Wiesz, lecimy tam dlatego żeby się dowiedzieć.
Kilka godzin później...
Sky
Wreszcie dolecieliśmy. Wylądowaliśmy w jaskini. Wiki zeskoczyła ze mnie i popędziła w głąb. Nie byłam jej dłużna pobiegłam za nią. Zwinnie omijałam przeszkody, zobaczyłam światło które wydobywa się z dziury. Wskoczyłam do niej.
Przede mną była piękna dolina. Wielka jaskinia z lodu. Na środku była przepaść. Razem z Wiktoriom podeszliśmy do niej. Z głębi wynurzył się wielki łeb oszołomostracha. Króla smoków. Oddałam ukłon alfie, Wiki także.
Wielki olbrzym chuchnął szronem. Wiktoria zachichotała.
-Przylecieliście-melodyjny głos który tak dobrze znałam.
Popędziłam w stronę Valki. Rzuciłam się na nią i zaczęłam lizać. Takie rytualne przywitanie.
-No już Sky, złaź-powiedziała szczęśliwa brunetka.
Za nią był średniej wielkości smok z dwiema parami skrzydeł. Chmuroskok, mój przyjaciel. Jesteśmy bardzo podobni, czasami poważni ale przez większość czasu nie. Jego sowi pysk ułożył się na kształt uśmiechu. Bez zastanowienia pokazałam mój szczerbaty uśmieszek. Chmurek jest najprawdopodobniej ostatni z gatunku.
~*~