Rok później...
Narrator
Słońce otulało swym ciepłem całe Berk, nawet najciemniejsze zakamarki. Większość wikingów siedziała w domu próbując znaleźć odrobinę chłodu w tak upalny dzień. Niektórzy skakali z klifu do wody. A pozostali bawili lub latali ze swoimi pupilami.
-Ale gorąco!-wykrzyknęła blond włosa dziewczyna.
-Pierwszy raz się z tobą zgodzę siostra-równie głośno wypowiedziała się wierna męska kopia dziewczyny.
-Idziemy na plaże Thora? -powiedział brunet.
-Oczywiście!-chórkiem odpowiedzieli.
Syn wodza o imieniu Czkawka spokojnym krokiem podążał w stronę plaży. A za nim młody osobnik nocnej furii. Mieli tak samo soczyście zielone oczy w których można by było się utopić.
Gdy na horyzoncie pojawił się cel szóstka przyjaciół popędziła w stronę upragnionego chłodu. Czwórka z nich od razu wskoczyła do wody, nie zwracając uwagi na ubrania w które byli przyodziani.
Blondynka z niebieskimi oczami zaczęła ściągać bluzkę a zaraz po niej spodnie. Zrzuciła z siebie wszystkie dodatki. Pod ubraniami były bandaże. Sprintem pobiegła do oceanu.
Zielonooki chłopak powoli zaczął ściągać spodnie, uważając żeby nie zahaczyć o protezę. Pamiątka od Czerwonej śmierci. Jego smok jako wierny towarzysz czekał na swojego pana. Jego przyjaciele zostali w domach, a on postanowił wraz ze swoim najlepszym przyjacielem, że zatopią się w chłodnej rozkoszy zwaną inaczej oceanem.
- Wiesz, że jestem mało cierpliwy-wymruczał
-Chyba każdy wie-wyszeptał brunet. Nikt nie wie o jego sekrecie. Gada on ze smokami. Od kiedy poznał Szczerbatka zaczął rozumieć te latające stworzenia.
-No to choć.
Szesnastoletni wiking spojrzał na swego przyjaciela.
-A smoki przypadkiem nie lubią się wygrzewać w słońcu?-zapytał podejrzliwe
-Może i lubią, ale jak dla mnie jest za gorąco!-wysapał Szczerbo
-No już już-ściągnął z ciebie zbroję i zieloną tunikę. Czkawka nim się obejrzał siedział na nocnej furii pędzącej w stronę morza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz