niedziela, 8 marca 2015

Rozdział 1

Jajo czarne jak noc zaczęło pękać, górna część skorupki odpadła. Mała czarna główka wychyliła się spod skorupy, Piękne zielono-niebieskie oczy wyglądały jak łąka skąpana w rosy o poranku. Mała istotka rozejrzała się, zamiast widzieć widoku rozradowanych pyszczków rodziców nikogo nie było. Mała zdziwiła się, instynkt podpowiadał że ktoś ją przywita ale...była tylko pustka. Nie licząc krzaków. Malutki gad wyturlał się z jajka niezdarnie, od razu skulił się w kuleczkę i zasnął.

Tydzień później...

Mały Smok próbuje się przedrzeć przez krzaki, i udało się. Smoczątko poczuło nagły powiew wiatru, nagle usłyszała kroki, były coraz bliżej. Smoczyca zaczęła panikować, instynkt ostrzegał żeby zostać w norze! A małe gadzisko nie posłuchało. Duża sylwetka podchodziła coraz bliżej i bliżej, a mała istotkę sparaliżował strach...

                         /Kolec\

-Tatusiu, a kiedy będę mogła wyjść z jaskini?-zadała pytanie Wichura, moja mała córeczka.
-Jak będziesz miała miesiąc, Wichurko-odpowiedziałem, ale zaraz dodałem-zostań tu idę patrolować teren.
Wyszedłem z jaskini, idąc zacząłem wypatrywać niebezpieczeństwo. Nagle usłyszałem szelest, zauważyłem małą posturę smoka. Nie znałem tego gatunku. Wtargnął na mój teren powinienem go zabić, tak więc uczynię. Coraz bardziej przybliżałem się do przybysza, gdy przybliżyłem się dostrzegłem, że smok pff... to było smoczątko. Musiało się zagubić, pewnie oddaliło się mamy albo taty, albo musiała ich stracić... moja mała Wichura straciła matkę przez ludzi.
-Witam-zacząłem
Ale malec nie odpowiadał, on to znaczy ona nawet nie śmiała się ruszyć, stała jak słup.
-Wszystko w porządku?-zapytałem
-Ymm...ja...proszę n-ni-nie rób...mi krzywdy...n-nie chciałam-mała smoczyca zaczęła się jąkać przez co wyglądała uroczo.
-Spokojnie nic ci nie zrobię.
-Na pewno?-zapytała się już trochę bardziej śmiało.
-Na pewno, gdzie są twoi rodzice?
-Co to rodzice?-zapytała. Zrobiłem zdziwioną minę.
-Nie wiesz?-zadałem pytanie będąc nadal zdziwiony.
-Nie, czy to coś ważnego?
-Tak nawet bardzo-powiedziałem 
-Ym, co to takiego?-powiedziała ciekawa
-Nieważne, choć-powiedziałem i zacząłem iść w stronę jaskini. Mały gad niepewni ruszył za mną.
                                    ~*~
Gdy byliśmy przed jaskinią, wyskoczyła Wichura.
-Cześć tato, co tak szybko-zadała pytanie. Usłyszałem jak małej istotce z tyłu serce przyśpiesza.
-Witaj, kochanie-zacząłem-mamy gościa-dodałem po chwili
-Tak a gdzie jest?-zadała ciekawa nowego przybysza.
-Choć, nie bój się-zwróciłem się do małej czarnej kuleczki. Podeszła niepewnie. Wyszła do przodu, tak żeby Wichura ją zobaczyła. Gdy moje dziecko zauważyło smoczątko zaczęło się cieszyć jak opętane.
-Ahh, mam nową przyjaciółkę-zaczęła się drzeć-chcesz zostać moją najlepszą przyjaciółką?-zapytała się Wichurka.
-Dobrze, zostanę twoją przyjaciółkaą-powiedziała mała gadzina trochę niepewnie.
-Jak masz na imię?
-A co to imię?
-Nie wiesz-zapytała zdziwiona niebiesko-żółta smoczyca.
-Ymm, nie.
-To może tatuś ci nada, co-ostatnie słowo skierowała do mnie.
-Co powiesz na imię...Sky?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz