wtorek, 31 marca 2015

Rozdział 7

-O mój Boże-wyszeptała Sky.
W jaskini była istna masakra. Wszędzie krew, na podłodze walały się organy wewnętrzne.
Na samym środku było ciało, ciało dorosłego osobnika śmiertnika zębacza, wyglądał jak by spał.
-Nie-powiedziała zdruzgotana smoczyca.
Wiktoria nawet nie ośmieliła ruszyć palcem. Sky popędziła w stronę smoka.
Miała jeszcze nadzieję, że to nie Kolec. Gdy smok czarny jak noc zatrzymał się przed martwym zębaczem, zauważył, że jest wielkie rozcięcie na brzuchu. Smok był fioletowego koloru, miał znamię na pysku. To Kolec, pomyślała załamana niebieskooka. Z brzucha smoka wyszedł straszliwiec, który żerował na wnętrznościach. Smoczyce ogarnęła wściekłość, krew w niej się zagotowała. Jak koś śmie, dotknąć go, a tym bardziej zjadać? Nie minęła chwila a Sky, skoczyła na małego smoka. Wbiła swoje ostre jak brzytwy zęby w szyję straszliwca. Wiktoria widząc ten widok przeszły dreszcze strachu i obrzydzenia. Mały gad zaczął się szamotać, dzięki czemu zęby wchodziły coraz głębiej. Sky poczuła jak smok przestał oddychać. Zabrała życie małemu stworzeniu. Smok z obrzydzeniem wypuścił ze swoich olbrzymich szczęk truchło smoka, które spadło bezwładnie na podłogę.
-Co ty zrobiłaś?!-krzyknęła wkurzona brunetka. Nie dość, że ona jej tłumaczyła, że się nie zabija. To ona teraz sama zabija.
-To co powinnam!-krzyknęła, w jej głosie można było usłyszeć strach, rozpacz i ból-Ty nie wiesz co to znaczy stracić bliską osobę!
-Wiem!-odpowiedziała również krzykiem-moja przyjaciółka zmarła, znałam ją całe życie! Moi rodzice...!-zaczęła wyliczać, powoli zalewając się łzami-Ty przynajmniej miałaś rodziców!

-Nie miałam-te dwa słowa ledwo przeszło jej przez gardło, smok złapał kontakt wzrokowy z piętnastolatką- Gdy się wyklułam...nikogo nie było, tydzień później znalazł mnie Kolec, wychował mnie-głos jej się łamał coraz bardziej, w jej oczach można było zobaczyć ból, jakiego brązowooka nigdy nie doświadczyła. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz