niedziela, 8 marca 2015

Prolog

Księżyc w pełni oświetlał drogę zwierzęciu, drogę ucieczki przed łowcą. Duża czarna sylwetka zwinnymi ruchami omijała przeszkody, ale była już na skraju wytrzymałości, była wycieńczona.
 Resztkami sił zdjęła ze swojego grzbietu jajo, czarne jak noc, i w białe ciapy jak księżyc. Było niezwykłe. Jajko to miało przynieść harmonie dla obu światów.
 Jednym ruchem stworzenie pchnęło jajo, a to przeturlało się do najbliższego krzaka, było ukryte.
 Smok usłyszał kroki, kroki które z każdą chwilą stawały się głośniejsze. Pewnie każdy inny smok stanął by do walki, ale ten osobnik wiedział, że już nie warto.
 Dalej sprawa potoczyła się szybko, łowca znalazłszy swój cel wyciągnął siekierę. Smok przed śmiercią mruknął jeszcze bardzo ważne i znaczące słowa, które będą prowadzić małego gada w jajku przez życie, a brzmiały one tak "Nawet gdy wszyscy w ciebie zwątpili pokaż, że się mylili".
Łowca zrobił zamach, wielki gad zamknął oczy...Ryk przepełniony bólem, rozpaczą, smutkiem rozniósł się po lesie...
Człowiek uśmiechnął się widząc swoją siekierę w klatce piersiowej wielkiego gada...zadanie wykonane pomyślał, i jeszcze szerzej się uśmiechnął, miał on wybić cały gatunek, tak też zrobił. Ale nie wiedział jak bardzo się myli. Na świecie są jeszcze trzy takie  niezwykłe jaja, jaja...Nocnych Furii.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz