niedziela, 8 marca 2015

Rozdział 2

Daleko,  w chen chen za górami i lasami w pewnej jaskini...
                    

-Mamo, ale to on to zaczął-mały smoczek powiedział z oburzeniem.
-To prawda?-zapytała smoczyca swojego drugiego dziecka.
-Nie-odpowiedział krótko.
-To kto w końcu to zaczął?-zadała pytanie zniecierpliwiona.
-Szczerbatek/Devon-smoki powiedziały w tym samym czasie.
-Mamusiu, ale Devon jest starszy i na mnie zgania-powiedział mała kopia smoczycy z udawanym żalem. Mały Szczerbatek zawszę zganiał winę na swojego brata, Devon'a. Chociaż to i tak nie wpłynęło na ich braterskie relację, byli ze sobą zżyci, tam gdzie Devon to i Szczerbatek, gdzie Szczerbatek tam i Devon.
-Mamo...-zaczął Devon-to Szczerbatek zaatakował!
-Dobrze, nie było sprawy-powiedziała zielonooka, wiedziała że nie dowie się który zaczął bójkę z ich sąsiadami, koszmarami ponocnikami-ale żeby mi się to nie powtórzyło!
-Dobrze-odpowiedzieli.
-Dobra maluchy, czas na drzemkę-zaczęła smoczyca odwracając się w stronę posłania. Ale gdy znowu odwróciła się...maluchów nie było.
-Ah, te dzieci...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz