niedziela, 8 marca 2015

Rozdział 3

Mała dziewczynka przechadzała się po lesie. Igły i liście drzew mieniły się w słońcu niczym cekiny. Jej rude loki podskakiwały i wracały na swoje poprzednie miejsce, duże niebieskie oczy rozglądały się za czymś ciekawym, miała ona piękną brązową sukienkę, a w rączce trzymała łuk . Ośmiolatka usłyszała szelest, odwróciła się, napięła cięciwę. Strzała już miała wystrzelić, ale Merida zauważyła piękne fioletowe oczy. Wpatrywały się w nią ciekawie, zresztą ze wzajemnością.

Małe smoczątko wpatrywało się ciekawe a zarazem zdziwione, w dwu nożne stworzenie. Nigdy nie widziało takiej istoty, choć było przekonane, że to nie smok. Nie wyglądało niebezpiecznie, choć to coś co trzymała w swojej dłoni było podejrzane, a na dodatek gdy to cuś celowało w nią.
Mała dziewczynka powoli opuściła łuk. Ale smok nadal siedział w krzakach.
-Czym ty jesteś?-wyszeptała sama do siebie rudowłosa.
Tycia smoczyca wyszła ze swojego
-Smokiem-mały gad odpowiedział, choć instynkt podpowiedział, że jej nie zrozumie.
Niebieskooka zbladła, jej oczy wyglądały jak spodki. 
-T-ty pot-potraf-potrafisz mówić-powiedziała zszokowana.
-Ja-mały smoczek wskazał łapką na swoją osobę-oczywiście, że potrafię. -Ale jak!?-wykrzyczała 
-No chyba Normalnie?
-Jak to normalnie?!-Dziewczynka ryknęła po smoczemu.
-O mój boże-szepnęła rudowłosa
-Mówisz po smoczemu, i mnie rozumiesz!-powiedziała zachwycona smoczyca.
-Na to wygląda-westchnęła, po chwili zastanowienia dodała- zostaniemy przyjaciółkami? No bo wiesz...-dziewczyna zaczęła się jąkać.
-Zgadzam się...

              

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz