poniedziałek, 9 marca 2015

Rozdział 6

Sky
Gdzie ona jest? Chyba z czterech godzin jej nie ma...albo i więcej? Nie wiem.
-Jestem-powiedziała zdyszana dziewczyna.
-Co tak długo?-
Wiesz, może ty super szybko biegasz, co nie oznacza, że ja też.
Podniosłam się z skały na której się wylegiwałam. 
-Idziemy.-Gdzie?
-Do mojego domu-oznajmiłam.Wiktoria wymamrotała coś niezrozumiałego.
-Co ty tam mamroczesz?
Dziewczyna spojrzała na mnie.
-Dlaczego mnie nie lubisz?-zapytała się ciekawa
-Serio chcesz wiedzieć- no cóż grunt to szczerość. Ta pokiwała na zgodę głową
-Jesteś zarozumiała, zbyt pewna siebie, nie interesują cię inni...-zaczęłam wymieniać. Ta popatrzała na mnie zbitym wzrokiem.
-Serio taka jestem?-wyszeptała niepewnie.
-Tak, ale możemy to zmienić-powiedziałam zachęcająco. Zrobiło mi się jej żal.
-Dobrze-powiedziała niepewnie.
-Zacznijmy od tego, że...-popatrzała na mnie wyczekując-..to nie czas na lekcję.
-Przepraszam-powiedziała. Uśmiechnęłam się, oczywiście po mojemu.
-Jeśli mamy być szczerzy, to ja też przepraszam. Byłam dla ciebie nie miła
-Przeprosiny przyjęte.
-No to co lecimy?
-Jak to lecimy? 
-Wskakuj-powiedziałam
 -Nie...-powiedziała nie pewnie-...mam lęk wysokości...Ahh, no cóż, zaraz przestaniesz się bać. Podeszłam do niej, wrzuciłam ją sobie grzbiecie.
-Tylko się trzymaj-powiedziałam, jak ja tęskniłam za lataniem. Nie latałam od 2 miesięcy, miałam zwichnięte skrzydło. Zrosło się prawidłowo.Nim się odezwała, byłyśmy już na gwieździstym niebie. Wow! Już noc? Ale szybko minęło...Czułam jak Wiki się rozluźnia.
 -I co fajnie?-Bardzo-powiedziała zachwycona.
3-4 godziny później....
Wiktoria już przysypiała. Nagle przed nami pojawiła się ogromna wyspa. Smocza Wyspa.
-Jesteśmy na miejscu...
-Yhmn-wymruczała zaspana.
-Wstawaj, kogoś poznasz-powiedziałam podekscytowana.
 -Kogo?
-Mojego ojca-Kolec jest moim przybranym ojcem. Przygarnął mnie. I jeszcze Wichura...którą złapali wikingowie. Mam nadzieję, że jeszcze żyję. Biedna, nic nie zrobiła. Traktowała mnie jak siostrę, zresztą wzajemnie.Wylądowaliśmy...

Narrator
Niebiesko oka smoczyca skakała w stronę jaskini niczym zajączek. Wiktoria ledwo za nią nadążała. Gdy były już pod jaskinią. To co zobaczyły przerosło smoczycę i jej przyszłą jeźdźczyni najśmielsze oczekiwania. -O mój Boże-wyszeptała Sky....


1 komentarz: